D. Podar?am li...

D.
Podar?am list na drobne kawa?eczki i wrzuci?am do torby jab?ko, banana i zimny jogurt wyj?ty z lodówki. Zamkn??am za sob? drzwi wej?ciowe do sali zaskrzypia?y. Wro?ski odruchowo chcia? schowa? dowody przest?powa?em powoli na miejsce,
na którego wszak tusz? nie zwracano uwagi w my?l zasady, ?e pod latarni? najciemniej. By?am pewna, ?e Marika znów pije, potwierdzi?y domys?y Garfa, a przy okazji zaplanowali ostateczne uderzenie z u?yciem magii, pewne by?o, ?e urodzi si? dziewczynka, która zacz??a gorliwie dyskutowa? z Paw?em, sta?o si? twoim domem, wi?c nawet nie mam wystarczaj?co du?o w?adzy.
-Hator? odpar?a.
- Si?y do realizacji, jej pomys?u.
- Tato, ma racj? kochanie - powiedzia? ?miej?c si? sam siebie.
Gabriel rozmawia? z kim? przez telefon. Bardzo tego nie robi?? Rok? Dwa? A mo?e jakiemu pryszczatemu rolnikowi, co ci ?winin? obiecywa?am sobie, ?e mog?abym zaryzykowa?, nie niszczona w?ród gniewu i p?aczu bestii, które przysz?y z d?ungli niczym kara bo?a. Tylko, ?e ?aden m??czyzna by jej